Strona Główna · Artykuły · Forum · Galeria · Kategorie News · Linki · Radio Midwest · Regulamin · Kontakt · Szukaj Kwiecień 21 2019 10:07:46
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Ostatnie Artykuły
Parodia "Braveheart"...
Szkoci w zbożu polskim
Polska Szkoła Altoge...
Visual Artists Group
Z pamiętnika emigran...
Na Forum
Najnowsze Tematy
strategies for choos...
excellent suitable d...
recommendations with...
superb bug control s...
Cieśla
Najciekawsze Tematy
Muza/Filmy [30]
Gry, Gry, Gry !!! [26]
Jak zginęło 1000 ... [21]
Angielskie słowo ... [16]
FOTOGRAFIA BURZ/P... [15]
.

Rozkład BUS

Bus Eireann

Autobusy z Ballyhaunis
Punkt wyjazdu: Supermarket Spar i Supermacs
Zmiana rozkładu w okresie wakacyjnym
Miejsce docelowe Dni powszednie Niedziela
Athlone 08.18, 14.13 15.45, 18.15
Castlebar 12.25, 18.37 11.25, 14.20
Castlerea 08.18, 14.13, 19.21(MWF Only) 15.45, 18.15
Claremorris 12.25, 18.37 11.25, 14.20
Derry 09.55, 15.20, 17.10 09.55, 15.20, 17.10
Donegal 09.55, 15.20, 17.10 09.55, 15.20, 17.10
Dublin 08.18, 14.13 15.45, 18.15
Galway 07.15, 09.25, 10.14(MWF Only)
13.20, 19.30
09.25, 13.20, 19.30
Ireland West
Airport Knock
09.55, 12.25, 15.20, 17.10 09.55, 11.25, 14.20,
15.20, 17.10
Knock 09.55, 12.25, 15.20, 17.10 09.55, 11.25, 14.20,
15.20, 17.10, 21.25
Letterkenny 09.55, 15.20, 17.10 09.55, 15.20, 17.10
Roscommon 08.50, 14.00 15.45, 18.15
Sligo 09.55, 15.20, 17.10,
21.25(FSuO)
09.55, 15.20, 17.10,
21.25
Tuam 07.15, 09.25,13.20,19.30 09.25,13.20, 19.30
Westport 12.25, 18.37 11.50, 14.45

(MWF Only)= Monday, Wednesday & Friday Only.
(FSuO)= Friday and Sunday Only.
TRAVEL CENTRE BALLINA PHONE 096 71800.
Plakat
ballyhaunis.bnx.pl portal społecznościowy, polonia, irlandia, wiadomości, forum, ogłoszenia, spotkania, co. mayo, community portal, praca
Ochrona żony
Dziś przedstawiam Wam pouczającą historię o tym, co może wydarzyć się między dwojgiem ludzi, którzy - choć się kochają i żyją szczęśliwie - nie do końca rozumieją się nawzajem i chyba nawet nie ufają...
Przede wszystkim jest to jednak historia o miłości, która czyni mężczyznę wojownikiem i obrońcą.
Chyba każda kobieta marzy o takim mężczyźnie?...


Żona zabezpieczona



- No idziesz?! - krzyknęła z piętra moja żona.
Westchnąłem i poszedłem na górę, do naszej sypialni. Tam, gdzie czekała Agata. Mimo upływu dwunastu lat małżeństwa wciąż tak samo byliśmy spragnieni seksu. A ten nazywaliśmy bajecznicą.
Nikt o tym nie wiedział, co pozwalało na bezkarne, a i zabawne planowanie sobie wieczornej przyjemności nawet przy gościach.
- Czekam! - dobiegło z góry.
Znów westchnąłem. Agata uparła się, bym przebrał się do bajecznicy za motyla.
Za motyla! I to witezia. To było skrajnie groteskowe i zresztą niewygodne, skoro jednak miało uczynić z żony opętanego seksem wehrwolfa?...
Szedłem mimo wszystko trochę skonfundowany po schodach, kiedy zaś stanąłem w progu sypialni, zamarłem.
Nad żoną stało dwóch zbójów. Kiedy widzisz maski i czarne płaszcze, nie masz wątpliwości. Nie zakładasz, że to żyrafy przybyły do domu wyjeść liście z roślin doniczkowych.
Zbóje nie są żyrafami. Są zbójami. A rozwijając zwój ponurej tej definicji, są: rabusiami pieniędzy, telewizorów, komputerów i czasem też żon.
A może i roślin doniczkowych.
Ale nie poddałem się. Od dwóch lat przygotowywałem się na atak zbójów. Agata śmiała się ze mnie. Mówiła, że przesadzam, że obok mieszka stójkowy i to nam wystarczy. Ja jednak, na szczęście, montowałem alarmy, jeden po drugim, i myślałem, co zrobić jeszcze, by bezpieczeństwo domu i żony wzrosło.
Ostro trenowałem też boks i miałem pistolet w szafie.
Zbóje stali nad łóżkiem, na które pchnęli żonę i wystarczyło, bym skoczył jak lew i ich powalił.
Ale czym niby? Motylim skrzydłem?
Nawet pięści nie mogłem użyć przez ten cholerny kostium, a o broni to nawet myśleć sensu nie było.
Zrobiłem wszystko, co mogłem zrobić jako motyl. Podskoczyłem osobliwie w górę, rozwinąłem skrzydła, zafurkotałem i pofrunąłem ku wrogom.
Powalili mnie w dwie sekundy. Kocówkę zrobili w trzy. Śmiali się zaś odpowiednio dłużej.
Żona spojrzała na mnie z wyrzutem.
- No i gdzie te alarmy?
Zachowałem twarz z drewna. Długo to ćwiczyłem, a teraz było to bardzo ważne.
Musiałem za wszelką cenę zachować spokój. Tyle tylko, że gdy tylko myślałem, jak komicznie wyglądam w tym przebraniu barwnego, oklapłego motyla, to ledwo napływ śmiechu hamowałem.
Jeden ze zbójów zwrócił do mnie maskę.
- Dobra - rzekł. - Plan jest taki. Teraz schodzimy się najeść, potem rozbijamy kasę, potem zaś wracamy po żonę. A motyl przeżyje, jeśli pozostanie nieruchomy.
Zaśmiali się obaj dziwnie, trochę histerycznie, po czym wyszli z pokoju.
Spiąłem się cały i spłynąłem potem. To był ten moment!...
- No i co z tymi alarmami-cudami - zdobyła się na kolejny wyrzut żona, ale nie słuchałem jej.
Z napięciem wpatrywałem się w drzwi i nasłuchiwałem. To był decydujący moment, a spóźnienie o ułamek sekundy pogrzebałoby wszystko... Ze schodów dobiegło wyraźne skrzypnięcie.
Muszę tu zaznaczyć, że osobiście dopilnowałem, by jeden ze schodków, ściślej: czwarty od góry skrzypiał głośno i cokolwiek XVIII-wiecznie. Agata domagała się likwidacji skrzypu, lecz ja sprawiłem, że tylko nabrał głośności. XVIII-wieczności.
Cokolwiek upiornej, gdy się tego słucha po północy w domu XXI-wiecznym, przyznaję.
Ale też wszystko ma swój cel, a głośne skrzypienie schodka czwartego od góry też go miało. Na ów dźwięk zrobiłem to, co należało zrobić.
Przygarbiłem się, naprężyłem baranio szyję i zabeczałem, niezbyt cicho. Kątem oka dostrzegłem szeroko otwierające się oczy i usta żony, na co bezzwłocznie odpowiedziałem żałosnym z kolei meczeniem owieczki, co brzmiało, jakby wydano ją właśnie wilkom w ramach układów i reparacji. Następnie zahukałem jak puchacz. Zaraz po tym wcisnąłem głowę w barki, przybrałem pozę zaniepokojonej surykatki i zacząłem dreptać jak surykatka, z tym, że po linii oktagonu. Po zamknięciu oktagonu odwróciłem się do narożnika łóżka, podszedłem doń stópkami gejszy, po czym wtuliłem twarz w słup, do którego zdarzało mi się wcześniej przywiązywać jedną z nóg żony w ramach bajecznicy. Wprost w otwór śrubowy wyrzuciłem z krtani do reszty osobliwy świergot, przy czym trochę oblizałem śrubę.
Od schodów doleciał przytłumiony łoskot i okrzyk, lecz Agata nie zwróciła na nie szczególnej uwagi.
Patrzyła na mnie oszołomiona.
- Chyba spadli ze schodów? - wymamrotała. - Hubercie, co ty robisz? Nie załamuj mi się...
Uśmiechnąłem się do siebie zwycięsko. Agata wyszydzała moją obsesję na punkcie bezpieczeństwa i zakładanie alarmów.
Tymczasem potrzask, o którym nigdy jej nie powiedziałem, właśnie pochłonął bandytów. Sam zaprojektowałem i zamontowałem ten mechanizm. Wraz z czujnikami. Bardzo krytyczny i wrażliwy na potknięcia. Musiałem pilnować nie tylko dokładności kroków w centymetrach, ale i wierności zwierzęcych odgłosów, przy czym ich wykonanie w czasie też było ściśle obliczone.
Zważywszy, że schodów było raptem 20.
Czujniki umieszczone w podłodze, łóżku i suficie otwarły zapadnię, która pochłonęła bandytów. Nie stałoby się tak, gdybym nie przećwiczył mechanizmu otwierania zapadni ponad 200 razy.
Podobnie, jak mechanizmów aktywujących pozostałe siedem pułapek, ukrytych w różnych częściach domu. W sumie jakieś półtora tysiąca razy beczałem, meczałem, pohukiwałem, dreptałem jak surykatka i świergotałem - a nawet gdakałem, śmiałem się jak hiena, a także - doprawdy opanowałem to - na linii fotokomórki przekrzywiałem głowę jak kondor. Albowiem mechanizm aktywizujący był nieco odmienny dla każdej pułapki.
Zakładałem je oczywiście w tajemnicy przed Agatą, która, jak już rzekłem, potrzebę tak gorliwego przygotowania przeciw napaści wyśmiewała i nazywała schizofrenią. Rozumie się, że i osobliwe szyfry dźwiękowo-gimnastyczne przećwiczyłem pod jej nieobecność. Nie zrozumiałaby ich, poza tym z pewnością zakłócałaby mi powagę, a ta była konieczna. Gdybym pomylił kroki jako surykatka czy zameczał w tonacji zbyt czupurnej, wszystko by przepadło. Dlatego ważnym było, aby system aktywacji pozostał dla niej nieznany aż do chwili próby rzeczywistego zagrożenia, i zamknąwszy jej usta wstrząsem, pozwolił mi dokończyć dzieła.
Ni to indyczy, ni marsjański świergot i oblizanie ostatniego czujnika według programu, który osobiście opracowałem, zabiły włamywaczy. Ale pewnie chcielibyście zapytać, dlaczego posłużyłem się aż tak skomplikowanym szyfrem, i o co chodzi z tym czwartym schodkiem. Otóż i wyjaśniam.
W domu jest osiem pułapek. Musiałem założyć, że możliwa jest sytuacja, iż zmuszony będę aktywować którąś z nich przy napastniku. Tylko skrajnie groteskowe zachowanie mogło uchronić mnie przed interwencją i zakłóceniem aktywacji. Czy którykolwiek z bandytów podejrzewałby mój kontratak, słysząc pobekiwanie owcze lub widząc jak drepczę w pozie zafrapowanej surykatki? Podejrzewaliby jedynie napad strachu i obłędu, to tyle.
A czwarty schodek? Czysta socjologia. Jeśli wstępujesz na schody, to zdarza się, że zawracasz z nich, bo czegoś zapomniałeś, albo po prostu zmieniłeś zamiar. Zawrócisz z pierwszego, drugiego, może i trzeciego... Mało kto jednak zawraca z z czwartego schodka; po prostu leniwa ludzka natura nieskłonna jest hamować ciało wprowadzone w rytm. Naciągane? Jak każde założenie, które ktoś sobie obiera i w które wierzy.
Schody rozwarły się, a bandyci wpadli w głęboki schowek, wprost na naostrzone pale wierzbowe, które z premedytacją zamocowałem na dnie. Pułapka zamykała się naturalnie równie błyskawicznie, kiedy Agata wyszła z sypialni, nic nie zdradzało marnego losu opryszków.
I mego geniuszu.
Przez chwilę tańczyłem w upojeniu, w tym osobliwym stroju motyla witezia, aż wreszcie wyszedłem za żoną. Ta patrzyła w dół ze zmarszczonymi brwiami.
- Cisza - rzekła.
- Ano cisza - przyznałem ze wzruszeniem. Teraz silnie walczyłem z pokusą pochwalenia się jej, że to ja ocaliłem nas oboje, że wykonałem pułapki, i że zwyczajnie miałem rację w kwestii zabezpieczeń, podczas gdy ona...
- Dziwne - wymruczała Agata, wciąż spoglądając w dół schodów. - Chyba się potłukli i poszli do domu. Mam nadzieję, że nic poważnego im się nie stało i jutro chłopaki wpadną...
- Chłopaki? - powtórzyłem skołowany.
- Łukasz i Fabian.
- Łukasz i Fabian? - wybełkotałem.
Przeniosła na mnie wzrok i uśmiechnęła się triumfalnie.
- Ty moja osioło, ty - rzekła trochę ironicznie, a trochę ciepło. - Pamiętasz te nasze spory na temat ochrony i ryzyka napadu? Zawsze wyolbrzymiałeś niebezpieczeństwo, a przy tym upierałeś się, że potrzebujemy zabezpieczenia, i że gdy źli nadejdą, będziemy gotowi, czyż nie?
Milczałem pogubiony. Instynkt kazał mi się chwycić poręczy.
Zawsze dbałem o zabezpieczenia.
- Tak twierdziłeś. Więc postanowiłam utrzeć ci nosa. Razem z Łukaszem i Fabianem, twoimi kolegami z bukaciarni, a moimi byłymi narzeczonymi... Przebrali się za rzezimieszków, a ty ich nie rozpoznałeś, mimo że się śmiali i dziwnie zachowywali. I co? I co? - powtarzała z przekąsem, acz nie bez satysfakcji. - W chwili napadu byłeś zagubionym, nieporadnym witeziem, a gdy usłyszałeś, że chcą dobrać się do sejfu i do mnie, spanikowałeś. Naśladowałeś kozły i małpy, czy co tam... - Pokiwała głową. - Wstyd! Dziś bajecznica odwołana. Przemyśl nauczkę, zastanów się, czy twoja żona jest bezpieczna... A dziś mówię ci, mój obrońco witeziu: dobranoc... - to mówiąc Agata zakołysała biodrami i zniknęła w sypialni.
A ja stałem jeszcze jakieś pół godziny nad schodami sztywny, motyli, groteskowy, lecz w końcu doszedłem do siebie. O mały włos nie wyjawiłbym mordu dokonanego na moich kumplach, szczęśliwie udało się tego uniknąć. Co prawda mój prestiż w oczach żony nie podniósł się za bardzo, na co liczyłem, lecz przecież znajdę sposób, by tę rzecz nadrobić. Może jutro zostanę zmuszony przystąpić do bajecznicy w przebraniu surykatki, niech tam, ale wszystko wróci do normy.
Bo widzę dwa wyraźne plusy, by nie rzec: wiktorie.
Po pierwsze: pozbyłem się dwóch byłych narzeczonych mojej żony. Nie oszukujmy się, nikt z nas nie wybacza konkurentom do ślubu, nawet jeśli są już tylko przeszłością. Wszak czynili bajecznicę z kobietami, które mieszkają w naszym sercu... Męska natura nie przymyka na to oczu tak po prostu.
Wierzbowe pale to dobre pale.
Owszem, będzie kilka wizyt policji, a Agata przez jakiś czas frasować się będzie losem Łukasza i Fabiana. W końcu jednak zdołam ją przekonać, że prysnęli od swych żon-zmór do Wenezueli, gdzie kobiety są miłe i chirurgicznie piękne od łona po czoło.
A najważniejsze. Sami widzicie, jak to wygląda. Nie ma żadnych wątpliwości. Moja żona jest doskonale zabezpieczona.

Czytelnia portalu Ballyhaunis / Czarny Humor

Opowiadania autora dostępne także w wydawnictwie e-bookowym rw2010 oraz na blogu lwynemejskie.pl

Komentarze
Tomek dnia październik 05 2011 14:42:52
Czytajcie i komentujcie , nie bójmy się wystawiać ocen.
Świetny artykuł autorze.smiley
Transport Ballyhaunis dnia październik 05 2011 15:46:43
Oby więcej takich tekstówsmiley
hussair dnia październik 06 2011 02:29:45
Dziękuję, Panowie! Po tak miłym przyjęciu szybko uszykuję kolejną wesołą, acz makabryczną historię. smiley
Administrator dnia październik 06 2011 13:04:19
Świetny tekst, czekamy na więcej, to działa jak narkotyk.
Jak nas przyzwyczaisz to póżniej tylko odwyk grozi.smiley
hussair dnia październik 06 2011 21:36:51
Jak już Was przyzwyczaję, to już na odwyk nie będę Was skazywał, tylko... zwiększę dawki. smiley
Dzięki!
hussair dnia październik 07 2011 02:48:15
A propos, oby Truskawkowa dała się namówić na publikację opowiadań. Pisze fantastyczne, extra zabawne historie o pewnym dziwnym małżeństwie. Oczywiście humor czarny jak noc!smiley
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 75% [3 Głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 25% [1 Głos]
Dobre Dobre 0% [Żadnych głosów]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 0% [Żadnych głosów]
Artykuły Informacyjne
Galeria
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Merlinsmats
16/03/2018 04:55
[url=http://www.normsan.c
om/care/cache.asp?page=61
2]Viagra Generique[/url] Because you know how bad anxiety attacks can be to manage on a regular basis, are you ready to deal with them? Are


CurtisBap
13/03/2018 01:23
[url=http://www.salmarine
.ir/filter/header.asp?Pag
eId=93-Cialis-GĂŠnĂŠrique
-Pas-Cher-Acheter-Cialis-
En-Ligne-Viagra-GĂŠnĂŠriq
ue-Teva]Cialis GĂŠnĂŠrique Pas Cher[/url] Doing work


Thomasmt
18/02/2018 07:59
koatjjw http://www.occhialidavist
auomo.ru/879-oakley-sport
ivi-da-vista.html http://www.mcpmotorsport.
co.uk/hermes-halzan-mini-
bag-540.asp http://www.ciel-en-arc.fr
/sacs-band


Corpor76
12/12/2017 13:54
[url=http://www.diving-se
rvice.net/rank.cgi?mode=l
ink&id=27&url=http://corp
o-sano-it.info/kankusta-d
uo-forte-come-funziona-pa
rere-recensioni-prezzo-do
ve-comprare-effetti-colla<


Corpol48
08/12/2017 18:58
[url=http://www.abfragen.
de/redirect.php?url=http:
//corpo-sano-it.info/tita
n-gel-come-funziona-parer
e-recensioni-prezzo-dove-
comprare-effetti-collater
ali-dosaggio-farmacia-la-<


Archiwum
Linki
NK

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie